Wysyłaj dobrą energię, taka do Ciebie wróci. Wszystkie teksty i zdjęcia zawarte na stronach bloga są chronione prawem autorskim.
środa, 27 lutego 2013
Minęły ferie, czekamy prawie na wiosnę biegając pomiędzy szkoła i klubem. Mało czasu na bycie razem, wszystko się dzieje w takim dużym pospiechu. Nie opuszczają mnie codzienne zachwycenia, związane z ich odkrywaniem świata. Zosia po urodzinach w styczniu nagle stała się taka "duża", jeżeli można tak powiedzieć o 5-latce. Jest coraz bardziej samodzielna we wszystkim, czyta sylaby, chętnie chodzi do szkoły, śpiewa w zespole muzycznym, trenuje judo, tryska optymizmem i szczęściem. Niesamowite jest to jak odkrywam w niej swoje własne odbicie w złości i w radości, ale też w niepokojącym zaciskaniu zębów i parciu do przodu w obliczu jakichkolwiek trudności an przekór swojemu stanowi zdrowia. Bo ze zdrowiem Zosi najlepiej nie jest. Od grudnia 3 zapalenia ucha środkowego. Podjęte działania różnego rodzaju doprowadzają jedynie do wydłużenia czasu pomiędzy stanami zapalnymi, co nie jest satysfakcjonujące, ponieważ jej błona bębenkowa składa się w większości z blizn, co grozi w niedługim czasie niedosłuchem, którego tak się obawiamy. Zosia trafiła więc dodatkowo do logopedy, żeby wyprzedzić ewentualne utrwalenie wady wymowy. Dużo różnych rzeczy się nakłada, ale trzeba powiedzieć jedno - drugiego tak pogodnego rozjaśnionego od rana uśmiechem dziecka jeszcze nie widziałam i to jest moje codzienne zachwycenie. Darek wraz z kolejnymi centymetrami nabrał lekko nastolatkowych cech, które mnie nieustannie bawią, bo miło jest dyskutować i spierać się z własnym dzieckiem o pryncypia. Szczególnie kiedy wszystko dzieje się w poszanowaniu zdania drugiego człowieka, choć moje ulubione stwierdzenie " to szkoła mnie wychowuje a nie ty mama na długo zapadnie mi w pamięć." Inna sprawa że te niezręczności w rozumieniu świata właśnie sprawiają, że warto być rodzicem. W szkole wiele rzeczy dobrze się układa, ale mamy skierowanie do poradni pedagogicznej, żeby ocenić ryzyko dysleksji, bo są wskazania ku temu. Mnie cieszy, że Darek jest pogodnym dzieckiem, które znowu nie przejmuje się trudnościami, przyjmując je jako coś oczywistego z czym można sobie poradzić. Zachowawczy w podejmowaniu wyzwań, czasem blokuje się w kontaktach z ludźmi. Ale i tak świetnie sobie radzi. Droga sportowa dobrze robi moim dzieciom, niedługo zaczynają sezon, wczoraj rozmawialiśmy długo na temat zawodów, przegrywania, wygranej i szacunku dla siebie i dla przeciwnika. Piękne było dla mnie to, że powtarzali te same zdania, które im wbijałam do głowy przez cały poprzedni sezon, że każdy ma swoją historię i swoją drogę, że nie należy się porównywać w rodzinie alni w klubie, bo każdy jest inny, że ilość miłości od rodziców nie zależy od sukcesów w sporcie ani od żadnych innych, że samo uczestnictwo w zawodach jest wyróżnieniem. Piękne to, że można być wsparciem dla młodych ludzi, którzy maja przed sobą całe życie. Kolejne zachwycenie.
niedziela, 13 stycznia 2013
On trzyma ja za rękę przy przechodzeniu przez ulicę, strofuje ja kiedy nie jest posłuszna, albo jak się nie zachowuje poprawnie. Ona zaczyna się wtedy z nim kłócić, ale posłusznie wykonuje polecenia. On nie nadużywa swoje władzy, ona siada obok niego i wystarczy, że będzie mogla się bawić obok. Ona prosi go o pomoc, on biegnie jej z pomocą natychmiast. Rodzeństwo. Pewnie nie raz się jeszcze pokłócą, ale trzymają się razem. Pięknie.
Od pierwszego śniegu nie słyszmy o niczym tylko o urodzinach Zosi. Zosia nie przezywała tak nawet Gwiazdki. Oczywiście będzie tort i cała reszta fajnych rzeczy. Za tydzień. A Zosia pyta codziennie kiedy będą jej urodziny. Niech już będą, to na jakiś czas przestanie pytać. Swoją droga czas leci. Pięciolatka jak się patrzy. Trudno mi w to uwierzyć.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 218