|
środa, 25 stycznia 2012
To nawet nie samochód - mówi Zosia z dezaprobatą stając obok Smarta - nie ma miejsca do przewożenia dzieci. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A jakże !
***
Małe rączki trzymają karton. Przytrzymam ci mamo. Zaklejam kolejny karton z książkami i zabawkami taśmą. Dzieci uczestniczą cały czas w przeprowadzce, podzielonej z przyczyn oczywistych na etapy. Każdy element dziecinnego pokoju jest pakowany za zgodą właściciela. Zapewnia to niewątpliwie poczucie wpływu na zmianę sytuacji, co nie jest bez znaczenia w przypadku małych ludzi. Darek szepnął tylko raz: ciągle nam znikają zabawki. W rozmowie jednak potwierdził, że wie że to konieczne, żeby przewozić rzeczy po kolei. Częściowa przeprowadzka pokoju dziecięcego zakończona. Reszta pojedzie w trakcie przeprowadzki ostatecznej. Nie mogę przecież ogołocić codzienności dzieci, która nam została do ostatecznej zmiany z cennych skarbów.
***
Mam niedosyt przebywania z dziećmi w weekendy. Od świąt każdy weekend częściowo spędzają z ukochaną co prawda babcia, ale bez nas. My zajmujemy się remontem i przeprowadzką. Weekend powinien służyć temu, żeby razem spędzić trochę czasu, którego i tak ciągle jest za mało. Staram się, żeby codzienność za bardzo się nie zmieniała, żeby jak najbardziej odsunąć wizję chaosu, która wkrada się wraz ze zmianą mieszkania w nasze życie. Żadne z nas nie jest odporne na zmiany. Dlugo się aklimatyzujemy, na wiele tygodni nawet drobne zmiany dezorganizują nasze działania, wybijają z rytmu. Jesteśmy wszyscy mało elastyczni. W dzisiejszym świecie nie jest to pożądana cecha. Ale trudno, tacy jesteśmy i już. Dlatego dbam o to, żeby w tym szalonym czasie nie zgubić siebie nawzajem. Jeszcze przez miesiąc.
***
Zosia skończyła 4 lata. Z prawdziwym wdziękiem zdmuchnęla świeczki na torcie. Była radość, śpiewanie, przytulanie, upominki, ciepło rodzinnego domu. Nie mogę uwierzyć, że tyle czasu minęło, kiedy trzymałam w ramionach malutką dziewczynkę, która przyszła na świat zimową porą. Zosia jest jak promień słońca który pojawił się w naszym życiu pewnego styczniowego poranka. STO LAT CÓREŃKO!
***
Wiemy już, że od września Zosia idzie do szkoły [tej samej do której chodzi Darek] do pięciolatków. Zosia ciągle o tym mówi i jest bardzo przejęta. Cieszy się, bo dokładnie zna to miejsce i lubi. Wydaje mi się, że czeka na to, bo kojarzy jej się to z nobilitacją, tak jak przejście ze żłobka do przedszkola. A poza tym dziewczyna na okrągło śpiewa. Taki jej sposób wyrażania siebie. Zaskoczyło nas też, że Zosia zna wiele cyfr i liter. To zasługa pewnie nie tylko tego, że jest młodszym dzieckiem, które chłonie od starszego wszystko z wielkim natężeniem, ale także np. gry w memo z kartonikami z literkami [ulubione memo Zosi]. Tak to już jest, że jak się nie oczekuje od dziecka wielu rzeczy, to jest się zaskoczonym kiedy się okazuje że jego wiedza jest ogromna.
***
Przejściowe wyrzuty sumienia, że poświęcam Zosi mniej czasu niż kiedyś Darkowi w tym samym wieku bezpowrotnie minęły wraz z wilczym apetytem Zosi na czytanie. No to czytamy długo. Do zaśnięcia. Z zamglonym wzrokiem Zosia czasem zdąży powiedzieć "stop". Czasem nie. Widać, że percepcja jej się zwiększyła. Ja natomiast muszę się wystrzegać tego, żeby nie wpaść w stereotypy dziewczyńskiej literatury, chociaż to nie znaczy, żeby Zosikowi jej w odpowiednim momencie nie zaproponować. Na razie czytamy opowieści o Misiu i Tygrysku Janoscha oraz opowiastki Beatrix Potter. Pycha.
***
Darek na przedstawienie w szkole na Dzień Babci i Dziadka ma przygotowany wiersz do deklamacji. Kiedy go poprosiłam o przedstawienie, żeby sprawdzić, czy dobrze umie swoją rolę zaskoczyły mnie jego zdolności aktorskie. Naprawdę zagrał historię opowiedzianą wierszem i dobrze się tym bawił. Biłyśmy mu brawo z Zosią i widziałam jaki był zadowolony. Kiedy się kocha dziecko takie jakie jest, może czasem zaskoczyć zdolnościami. Serduszka z masy solnej, które zrobił z tej samej okazji skrzą się drobnymi szczegółami i dokładnością. Wspaniale jest patrzeć i umieć się cieszyć wraz z dzieckiem różnymi przejawami jego twórczości. Można się cieszyć wtedy kiedy nie wymaga się od dziecka, żeby było dobre we wszystkim. Wtedy bowiem właśnie może nas zaskoczyć.
wtorek, 10 stycznia 2012
Zosia: mamo, a czy moj pokój tam w nowym domu jest nadal fioletowy? Chyba nikt się nie cieszy na przeprowadzkę tak jak moja córka. Pojechała pierwsza partia zabawek po wcześniejszej solennej obietnicy, że spotkają się niebawem.
***
Zosia bije dzieci w przedszkolu. Rozmawiałam z nią wielokrotnie po interwencji pań. Zosia teraz wita mnie stwierdzeniem, że dziś nie biła dzieci. Nauczyła się od Darka, że na pewne sytuacje można reagować uderzeniem. Rozmawiamy o krzywdzie, o tym, że można powiedzieć STOP, że można poprosić panią o pomoc, ale także o tym, że trzeba się obronić w razie czego. Trudna nauka panowania nad emocjami. Korzystam z doświadczeń z pracy z Darkiem. Na razie z sukcesem.
***
Darkowi zwróciłam uwagę na fakt, że pewnych zachowań Zosia nauczyła się od niego i że dobrze byłoby, żeby to były pozytywne zachowania a nie negatywne. Darek się zmartwił - mamo ale sama powiedziałaś, że każdy jest inny i że będzesz mnie kochać takiego jaki jestem. Celny strzał. Ogarnęła mnie radość, że to do mnie wrociło. Synku, zawsze Cię będę kochać jaki jesteś, ale nadal nie będę akceptować pewnych twoich zachowań.
***
Jutro drugi etap konkursu poprawnej polszczyzny. Mam głęboką nadzieję, że wystarczająco wiele razy podkreśliłam w rozmowach z Darkiem, że: nie oczekujemy, że jak zdobył w zeszłym roku wyróżnienie to w tym roku ma być co najmniej tak samo, oczekujemy żeby zmierzył się z samym sobą, żeby skupił się na zadaniu i był zadowolony z siebie, że dał z siebie wszystko po oddaniu pracy i że jest bardzo mądry i inteligentny. Teraz wszystko w jego rękach.
***
Darek dostał się do drużyny szkolnej reprezentującej szkołę w konkursie sportowym "Jestem sprawny". Jest z tego taki dumny. Dobrze, że coś go fascynuje tak bardzo. W zeszlym roku dostał dzięki temu skrzydeł. Niech tak będzie i teraz.
***
Mamo ucho mnie boli. Patrzy na mnie Zosia z szelmowskim uśmiechem. Sztywnieje mi kark i koniuszki włosów. Naprawdę? które? dopytuję. Tylko żartowałam - odpowiada Zosia i biegnie dalej w świat. A mnie nadal serce bije jak tabun galopujących koni. Część poczucia humoru mojej córki ewidentnie do mnie nie trafia.
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Przełom roku Zosia przywitala z lekiem o szumnej nazwie Zinnat, leczącym tym razem przewlekłą infekcję górnych dróg oddechowych, kiedy tylko pojawił się ból ucha, nie wahałam się z podaniem antybiotyku. Powoli przyzywczajam się do tego, że u Zosi nie można czekać i niestety antybiotyki w pojawiającej się infekcji zatok są koniecznością. Zosia tak szybko jak zachorowała po minimalnej dawce antybiotyku [5 dni] brykała jak kózka.
***
W Sylwestra poszliśmy rodzinnie do kina. Świetna zabawa. W ten sposób chciałam też pokazać maluchom, że świętować można w taki sposób, w jaki każdy lubi. I co? I wieczór sylwestrowy chłopaki spędzili skladając samoloty z papieru, a dziewczyny tańcząc do upadłego w salonie. Kiedy już Zosia leżała ze mną na dywanie ze zmęczenia, dała się pokulać w stronę łóżka, Dario został z nami do północy [ledwo wytrzymał] ogladając koncert z Wrocławia.
***
Darek zdał egzamin na 6 kyu [biały pas] w ju jitsu - po 4 miesiacach treningu. Był bardzo szczęśliwy. Przed treningiem, w trakcie którego miał zdawać egzamin rozmawiałam z nim krótko i powiedziałam: nieważne, czy zdasz, masz czuć że zrobiłeś wszystko co było w twojej mocy, poza tym nie myśl o tym, że to jest egzamin, tylko, że masz zrobić małe zadania do zrobienia i tylko to się liczy w danym momencie. Wyszedł na matę ogromnie skoncentrowany. Zaliczył wszystkie zadania po kolei. Kiedy zapytałam czy pomoglo mu to co mu mówiłam przed egzaminem, zapytał: ale co? A ja oczekiwałam chyba jakiejś gratyfikacji, że powie, tak mamo to mi pomogło. Najważniejsze że uśmiech nie schodzi z jego buzi, kiedy mówi o ju jitsu.
|
Zakładki:
Czytelnia
Dobra energia inaczej
Patronat Sonki
Pomagają nam
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||